xD
czwartek, 21.lutego.2008, 15:57
haha. ojej.
Nastrój:
tagi:
***
piątek, 30.listopada.2007, 00:20
Uu. Zapuściłam trochę tego bloga.
Nastrój:
tagi:
5
sobota, 1.września.2007, 03:21
Charlie i Faricca siedziały w pokoju Maria i poszukiwały czegoś, co mogłoby je naprowadzić na jego trop. Jakiejś poszlaki, listu, czegokolwiek. Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Swein zeszła na dół i przez judasza zobaczyła, że to Thomas.
Nigdy specjalnie za nim nie przepadała. Zawsze wydawał jej się aroganckim egoistą i po prostu nie lubiła przebywać w jego towarzystwie. Teraz było jej wszystko jedno. To on ostatni widział jej chłopaka.
Przekręciła klucz w drzwiach i otworzyła je. Ubrany w dżinsy i bluzę Morgenstern, uśmiechnął się blado na jej widok. Przez kilka sekund stali w ciszy i patrzyli sobie w oczy, kiedy Charlie w końcu zaproponowała, żeby wszedł do środka. Bez słowa przeszli do pokoju Innauera.
Pomieszczenie utrzymane było w granacie i bieli z dodatkami metalu. Ściany pomalowane na granatowo w większej części zasłonięte były zdjęciami i plakatami. Metalowe łóżko zasłane białą pościelą stało po prawej stronie drzwi, a biurko, regał i komoda na przeciw niego. Może i był to pokój chłopaka, jednak panował w nim ład i skład. Mario całkiem różnił się pod tym względem od Fariccy, która preferowała artystyczny nieład i chociaż każda osoba, która wchodziła do jej "królestwa" zwracała na to uwagę, ona wiedziała gdzie co ma i nie przejmowała się uwagami w stylu "posprzątaj, bo tu zarośniesz jak w dżungli". Innauer zawsze miał wszystko poukładane, zasłane i wytarte. Był pedantem? Może w jakimś tam stopniu. Jednak wolał pedantyzm niż bałaganiarstwo.
Thomas podszedł do biurka, na którym leżał laptop i odwrócił się ponownie do dziewczyn.
- Sprawdzałyście komputer?
- Jest na hasło, więc nic nie zdziałamy - odpowiedziała szybko Faricca i powróciła do przeszukiwania komody.
Charlie wzięła się za szafkę nocną. Oprócz notesu, kilku długopisów, pocztówek i książek, nie znalazła tam nic. Na niej stało oczywiście zdjęcie Charlaine. Pamiętała, kiedy je zrobiono. Podczas jej tegorocznych urodzin w kwietniu. Podniosła je i zamknęła oczy. Chciała cofnąć czas do tamtej chwili, kiedy razem tańczyli w londyńskiej dyskotece i nie liczył się dla nich świat. Otrząsnęła się dopiero, kiedy Morgi zawołał je do siebie.
- Komputer był w stanie wstrzymania, więc, kiedy go odpaliłem nie musiałem wpisywać hasła. Fari, nie wiesz może czy Mario brał udział w jakichś dyskusjach na forach, albo czy nie miał swojej strony? Zaraz sprawdzę jego icq, ale wątpię, żebym tam cokolwiek znalazł.
- Strony nie miał, nie bawił się w takie rzeczy. A fora... Nie sądzę. - Powiedziała i odeszła w stronę drzwi. - Najwyżej sprawdź historię, może akurat na coś trafisz.
Charlie wyszła za przyjaciółką z pokoju.
- Musimy zadzwonić do waszych rodziców, a później na policję - stwierdziła, a Innauer kiwnęła niechętni głową.
- Niestety, ale zdaję sobie z tego sprawę.
***
Cała trójka dała sobie spokój z poszukiwaniami i usiadła przy kawie w pokoju dziennym. Dziewczyny postanowiły poczekać z rozmową z państwem Innauer. Może przez te pół godziny Mario wróci do domu?
Póki co nie zanosiło się na to.
Siedzieli i wpatrywali się tępo w jakiś program rozrywkowy w telewizji, jednak chyba żadne z nich nie wiedziało o co w owym programie chodzi. Każde było pogrążone we własnych myślach.
W końcu Faricca nie wytrzymała.
- Dzwonię do ojca. Niech przyjeżdża i coś robi, bo oszaleję - zerwała się i wyszła szybko z pokoju.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Drugi raz tego dnia, a wcale nikogo nie zapraszały. Charlie niepewnie spojrzała przez judasz, ale nikogo nie zobaczyła. Otworzyła więc drzwi. Na wycieraczce leżała biała koperta z napisanym jej imieniem i nazwiskiem w prawym dolnym rogu.
List? Paczka? Od kogo?
Podniosła ją i zawoławszy przyjaciółkę, wróciła do dziennego.
- Fari, ty to otwórz - jęknęła i oddała kopertę blondynce.
Ta rozerwała ją i wyciągnęła ze środka opakowanie z płytą cd. Spojrzała pytająco na Charlaine, jednak ta wzruszyła tylko ramionami i tępo wpatrywała się w przedmiot.
- To płyta dvd - stwierdziła Innauer, podeszła do odtwarzacza i, wysunąwszy szufladę, włożyła ją do środka i zamknęła. Przycisnęła guzik "play".
Pierwsze co pojawiło się na ekranie to ciemność i szum. Później ktoś powiedział trzy słowa "Charlie, dla ciebie" i pojawił się obraz jakiejś piwnicy. Dokładniej, pomieszczenia, którego wyglądało jak piwnica czy starodawny loch.
Czekali w napięciu co będzie dalej i wtedy na ekranie zobaczyli... Maria. Tak! Właśnie jego! Leżał na podłodze z zakneblowanymi ustami i związanymi nogami i rękami. Charlie krzyknęła na ten widok, a z oczu od razu popłynęły jej łzy. Ktoś ponownie się odezwał.
- Uśmiechnij się, twoja dziewczyna będzie to oglądać - blondyn zaczął wić się na podłodze, pewnie w celu uwolnienia rąk czy nóg.
Wtedy pojawili się jakieś zamaskowane postacie. Charlie wywnioskowała z postury, że to mężczyźni. Było ich trzech, każdy miał na twarzy kominiarkę. Zaczęli kopać bezbronnego Maria. Tłukli go bez najmniejszego zawachania czy oporu.
Swein rozpłakała się i co chwilę krzyczała "Nie!". Faricca szybko do niej podeszła i usiadła obok niej na podłodze. Objęła ją. Sama była roztrzęsiona. Widziała jak ktoś torturował jej brata i nie mogła temu zaradzić. Thomas siedział cicho na kanapie i próbował nie patrzeć na telewizor.
Charlie też chciała na to nie patrzeć, jednak to było silniejsze. Innauer wybiegła po telefon i już po chwili dzwoniła do swojego ojca.
Toni Innauer po dziesięciu minutach był na miejscu.
***
Charlaine siedziała na łóżku Maria i tuliła do siebie jego koszulkę i słonika, którego wygrał dla niej na loterii. Płakała, ale możnaby powiedzieć, że łzy po prostu leciały jej z oczu mocząc policzki. Chciała być sama.
Policja już zaczęła poszukiwania. Thomas wrócił do siebie. Rodzice Maria razem z Fariccą próbowali ustalić gdzie może być ich syn i brat. A ona, Charlie, odwołała wszystkie koncerty w przeciągu dwóch miesięcy. Nie podała przyczyny. Powiedziała, że za niedługo sami się dowiedzą.
Czym Mario sobie na to zasłużył? Czuła, że nie mogła nikomu, poza Fariccą i Thomasem, wierzyć. Każdy mógł być wplątany w tą aferę. Dosłownie każdy.
Nastrój:
tagi:
4.
czwartek, 12.lipica.2007, 01:04
Faricca zaraz po wejściu do mieszkania Gregora przyciągnęła go do siebie i namiętnie pocałowała. Alkohol uderzył jej do głowy? Może, jednak czuła, że po dwóch latach bycia ze sobą mogą robić coś innego niż całowanie się i przytulanie.
Gregor mieszkał sam od niecałych trzech miesięcy. Chciał udowodnić, że jest na tyle odpowiedzialny, że da sobie radę. Przecież nie mógł żyć ciągle z rachunku rodziców, a skoro jest pełnoletni i zarabia pieniądze to ma prawo się usamodzielnić. Jego mieszkanie mieściło się na jednym z najlepszych osiedli Innsrucka na szóstym piętrze wieżowca. Posiadało kuchnio-jadalnię, łazienkę dwie sypialnie, garderobę i pokój dzienny. Skoczek był bardzo zadowolony z warunków w jakich przyszło mu mieszkać.
Z imprezy wrócili samochodem Maria, który jako jedyny zaoferował się, że nie będzie pić i zostanie kierowcą. Byli przedostatnimi, których miał odwieźć. Później został tylko Thomas.
Faricca wiedziała, że jej brat będzie chciał jak najszybciej wrócić do mieszkania, które dzielił z nią. Charlie na pewno szykowała dla niego jakąś niespodziankę. Przecież nie wyszła szybciej z imprezy, dlatego że bolała ją głowa! Wszystko dokładnie miała zaplanowane, a ta wymówka bólem głowy to tylko część planu.
Blondynka szczerze wierzyła, że tej nocy jej brat i przyjaciółka długo nie zapomną, ale nie mogła zapomnieć o mężczyźnie swojego życia.
Po delikatnych pocałunkach, które Szli złożył na jej ramionach, szyji i policzkach, przyszedł czas na coś więcej. Jednym zwinnym ruchem zdjęła z ukochanego t-shirt i rzuciła go na podłogę(t-shirt, nie ukochanego! - dop. autorki), On zrobił to samo z jej topem. Szybko przeszli do jego sypialni. Faricca czuła, że jest gotowa by oddać mu się tu i teraz. Na chwilę zaprzestała pieszczoty i wyciągnęła z szuflady paczkę prezerwatyw. Uśmiechnęła się do Gregora znacząco. Wiedział, że za chwilę staną się jednością. I bardzo mu się to spodobało.
***
Budziła się w nocy co godzinę. Prawie w ogóle nie spała. Wyczekiwała jakiegoś znaku od Maria. Telefonu, sms-a, czegokolwiek! Jednak telefon uparcie milczał, a klucz w drzwiach nie przekręcił się. Klamka też nie drgnęła. W końcu po siódmej rano komórka zawiadomiła, że odebrała wiadomość tekstową. Szybko, z nadzieją, że to od Maria, sięgnęła po nią. Niestety, to Faricca napisała do niej, jak bardzo udaną miała tę noc. Odpisała, że koniecznie muszą się zobaczyć. Dopisała, że to bardzo pilne i chodzi o Maria. Nie musiała długo czekać na odpowiedź. Panna Innauer oiecała, że wsiądzie w taksówkę najszybciej jak będzie mogła.
Charlie wysłała kolejną wiadomość do Maria, a później ubrała swój stary dres i koszulkę ukochanego. Chciała poczuć jego zapach, a kiedy nosiła jego ubrania czuła też, że jest bliżej jej niż mogłaby to sobie wyobrazić. W ciepłych skarpetach weszła do kuchni i postawiła wodę na kawę. Z lodówki wyciągnęła jogurt - swoje dzisiejsze śniadanie i usiadła na kanapie w pokoju dziennym. Ciągle myślała, co może się dziać z jej chłopakiem. Byli razem ponad rok, a znała go od prawie dwóch lat. Do tej pory nigdy nie zniknął bez słowa na dłużej niż kilka godzin.
***
Nie wiedział jak długo już tu był. Jedyne co przychodziło mu do głowy to to, że dłużej niż powinien. Za jedynym oknem jakie tu było jakiś czas temu pojawiło się już słońce. Dopiero teraz mógł dokładnie obejrzeć pomieszczenie. Ściany były krzycze i popękane w niektórych miejscach pod sufitem, a odpadające z nich płaty farby wcale nie dodawały im uroku. W kącie stało zniszczone krzesło. Śmierdziało tu czymś czego nie potrafił zidentyfikować. Chciał wstać, ale chyba miał złamane żebro, bo nie dał rady się podnieść.
Nagle otworzyły się drzwi i do środka weszło dwóch napakowanych, potężnych kolesi. Ubrani byli w kolorowe dresy, w których wyglądali conajmniej jak klauny. Jeden z nich, wyglądający na bardziej kumatego, podszedł do niego. Pochylił się i z ironicznym uśmiechem na twarzy bezczelnie spojrzał mu w oczy.
- Jak myślisz, co teraz robi twoja dziewczyna?
Charlie, pomyślał. Przecież ona nie wie gdzie jestem! Dopiero co przyjechała, a już mu ją odebrali. Raczej na odwrót, ale wychodziło i tak na to samo. Kto im to zrobił?!
- Jestem pewny, że płacze w poduszkę i szlocha, bo jej ukochany zniknął, co?
Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek zdołał pomyśleć, że tych dwóch posiada rozum, bardzo się mylił.
Przyglądał się im i starał nie dać sprowokować. Wtedy drzwi otworzyły się ponownie. To, że był zdziwiony tym kogo zobaczył byłoby bardzo delikatnie powiedziane. Spodziewał się, że ktoś wynajął tych dwóch półgłówków, żeby go zwinęli i pilnowali, ale nie spodziewał się, że tym kimś będzie jeden z jego najlepszych przyjaciół.
- Thomas? Co ty tu robisz? - Wyjąkał.
- Zostawcie nas samych - warknął Morgenstern do dwóch dresiarzy, a oni posłusznie wyszli z pomieszczenia.
- Thom, nie rób sobie żartów. O co chodzi?
- Zadajesz niewłaściwe pytania. Nie o co, a o kogo. Powiedzieć ci? O Charlie.
Tego Mario już zupełnie nie przewidział. Jednak zanim zdążył coś z siebie wydusić znowu odezwał się Morgenstern.
- Dwa lata temu mi ją zabrałeś. Czas żebyś zapłacił za ten błąd i obiecał poprawę.
- Charlie nie da się komuś zabrać. Nie jest czyjąć własnością.
Thomas podszedł do krzesła i przesunął je na środek pomieszczenia, a później wygodnie się na nim rozsiadł. Westchnął teatralnie i pokecił głową z dezaprobatą.
- Czułem, że tak zrobisz.
- Jeszcze nic nie zrobiłem - warknął Mario.
- Zerwiesz z Charlie i zerwiesz jakiekolwiek kontakty z nią. Rozumiesz?
- Nie ma mowy.
- W takim razie lepiej będzie jeśli się z nią wczoraj pożegnałeś.
Wstał i wyszedł zostawiając Maria znowu zupełnie samego.
***
Po godzinie czekania do mieszkania weszła Faricca, a Charlie od razu podeszła do niej i się przytuliła. Innauer nie kryła zdziwienia i od razu zapytała o co chodzi. Charlie szlochając opowiedziała jej, że od wczorajszego wieczora nie dostała żadnej wiadomości od Maria.
- Jak to? Nie wrócił po tym jak odwiózł Morgiego?
Charlie pokręciła przecząco głową i chusteczką powycierała załzawione oczy.
- W takim razie zadzwońmy do niego, może on będzie wiedział co się dzieje z Mariem - Faricca podała przyjaciółce jej komórkę, a ta wybrała numer Thomasa i nacisnęła zieloną słuchawkę.
***
Maro leżał na podłodze i myślał o swojej ukochanej. Kiedy ją poznał rozpoczynał dopiero swoją karierę skocza, a ona nagrywała pierwszą płytę. On miał lat siedemnaście, ona skończone piętnaście. Po kilku miesiącach nie mógł bez niej żyć. Bez błękitu jej oczu, bez blasku jej włosów, bez delikatnego dotyku jej dłoni, bez smukłej szyji, bez pięknego uśmiechu... Nie iwerzył, że trafi mu się taka dziewczyna i, że będzie chciała obdarzyć go taką miłością. A teraz wszystko zniszczył jego pseudoprzyjaciel. Zlecił porwanie go, pobicie i zamknięcie w jakiejś zapuszczonej doszczętnie piwnicy. Miał nadzieję, że przynajmiej Charlie nic się nie stanie.
Do pomieszczenia ponownie weszło dwóch nieprzyjemnych typów. Ruszyli do niego i choć próbował się wyszarpać, zakneblowali go i zakleili mu usta taśmą klejącą. Później oczom Maria ponownie ukazał się Morgenstern. W ręku trzymał komórkę.
- Właśnie dzwoni twoja dziewczyna, muszę odebrać. Sam rozumiesz.
Mario zaczął się gwałtownie poruszać, próbując się uwolnić. Niestety, bez skutku.
- Cześć Charlie!... Tak, mogę rozmawiać... Jak to zniknął?... No, odwiózł mnie, ale później pojechał do ciebie... Za chwilę wpadnę i razem zastanowimy się gdzie może być... Czekaj na mnie, do zobaczenia.
Thomas włożył komórkę do kieszeni spodni, bezczelnie uśmiechnął się do Maria i zawołał do środka dwóch innych kolesi.
Jeden z nich trzymał w rękach kamerę.
Nastrój:
tagi:
3
czwartek, 24.maja.2007, 23:40
Charlie i Mario leciutko kołysali się w rytm romantycznej piosenki, trzymając się za ręce. Blondynka ułożyła swoją głowę na jego ramieniu, a on zrobił to samo. Cudownie razem wyglądali. Byli tacy zakochani, tacy spragnieni siebie, tacy szczęśliwi... I na pewno większość osób już na pierwszy rzut oka stwierdziłaby, że tych dwoje coś łączy. W sumie nie trudno było zauważyć. Skoczek nie potrafił powstrzymać się od patrzenia na swoją dziewczynę. Była delikatna, ale kiedy trzeba była twarda niczym głaz. Nie dopuszczała wtedy do siebie nikogo, nie wyrażała swoich uczuć, emocji. Na szczęście on zapamiętał tylko jeden raz, kiedy Charlie zamknęła się w sobie. Przeżył wtedy najgorsze dwa tygodnie w swoim życiu.
Poczuła delikatne pocałunki na swojej szyi, a na jej twarzy od razu zawitał lekki uśmiech. Uwielbiała go i kochała całym sercem. Nie wyobrażała sobie, że mogłaby go nie mieć. To było dla niej nierealne. Po prostu taka opcja nie istniała. Szkoda, że chciała zaistnieć.
Romantyczna piosenka skończyła się, a z głośników wyleciała rytmiczna muzyka kawałka "Beautiful liar" Beyonce i Shakiry. Mario od razu zaprotestował jakoby miał tańczyć do TAKIEJ muzyki, więc uciekł do stolika, a na jego miejscu pojawiła się Faricca. Charlie wiedziała, to była ich chwila. Zaczęły zgrabnie poruszać biodrami, rękoma wywijały w powietrzu. Obie zwracały na siebie dużą uwagę. Gregor był zachwycony swoją ukochaną, a jego przyjaciel Innauer powstrzymywał się, żeby nie zapiać z dumy. Charlie i Faricca - nierozłączny duet jeśli chodziło o taniec. Przy tej piosence zamieniały się rolami, Swein "robiła" za Beyonce, a jej przyszła szwagierka udawała Shakirę. Obie świetnie sobie radziły.
*
Stanowczo za bardzo kołysała swoimi bioderkami. Mógł przecież podejść i niby niewinnie zacząć z nią tańczyć. Wykluczone. Przecież ona go nienawidziła. Na szczęście za chwilę miała przyjść jego broń. Na całe szczęście.
*
Charlie siedziała przy stoliku i wesoło rozmawiała ze znajomymi Fariccy. Byli wśród nich między innymi brunetka o zielonych oczach Alesse i wysoki szatyn Trevor. Jej przyjaciółka na chwilę zniknęła w tłumie razem z Gregorem, a Mario na parkiecie wygłupiał się z Morgim. Chwilowo nie miała siły na taniec, więc postanowiła, że posiedzi chwilę w jednym miejscu. Właśnie grali skoczny kawałek Avril Lavigne, "Girlfriend". Zauważyła, że przy Innauerze kręci się jakaś szczupła blondynka. Miała nadzieję, że to tylko jej spostrzeżenie.
- Podać coś jeszcze? - Zapytał kelner, który podszedł do rozmawiającej trójki.
- Poproszę malibu jeszcze raz - powiedziała Charlie. Trevor postawił na piwo, a Alesse zadowoliła się ginem z coca-colą.
Kiedy kelner przyszedł do nich ponownie w ręku trzymał tacę, a na niej niósł trunki dla swoich klientów. Gdy odszedł Alesse powiedziała:
- Poza Mariem i Fariccą, co sprowadza cię do Innsbrucka?
- Skoki narciarskie.
- Uu, skaczesz? - Odezwał się Trevor, co obie dziewczyny podsumowały wywróceniem oczami.
- Ja nie, on - wskazała na Maria - tak. Zaraził mnie tym.
Mimowolnie spojrzała na blondyna. Tańczył właśnie z chuderlakiem, który łasił się do niego przed chwilą. Nie podobało jej się to. A zwłaszcza to, że ona śpiewała tekst tej piosenki. Lubiła ten kawałek czy po prostu chciała zająć miejsce Charlie?
- Nie sądzisz, że on przesadza tańcząc z tym chuderlakiem w TAKI sposób? - Szepnęła do Alesse, na co ta popatrzyła w stronę zainteresowanego, a później pokręciła przecząco głową. Więc nie miała się o co martwić.
*
Udało się. Choć na chwilę zajęła się kimś innym niż tym pustakiem Innauerem. Teraz wystarczyło tylko...
*
Faricca umówiła się z Charlie, że dzisiaj spędzi noc u Gregora, bo to, to i to. Swein chciała to podsumować zwykłym "akurat", bo wiedziała, że robi to ze względu na nią i Maria. Wiedziała, że jej przyjaciółka chciała, zeby mogli się sobą nacieszyć i bardzo jej za to dziękowała.
Weszła do pokoju i wyciągnęła z szafy swoją czerwoną, obcisłą sukienkę, którą jakimś cudem zabrała z Londynu, po czym dołożyła do tego czarny krawat. Włosy upięła, a makijaż poprawiła. Później porozstawiała wszędzie małe zapachowe świeczki i zadzwoniła do Maria. Miał przyjść piętnaście minut później niż on, przecież miał tylko odwieźć Morgensterna do hotelu, a to było całkiem niedaleko. Nikt nie odbierał. Pomyślała że może jest zostawił komórkę w samochodzie, a sam wyszedł na zewnątrz i zagadał się z Thomasem. Różnie to przecież bywa.
Poczekała jeszcze pół godziny, ale kiedy minęła pełna godzina, a później następna zaczęła się niepokoić. W końcu zrezygnowana po kolejnej godzinie nieudanych prób dodzwonienia się do Maria przebrała się w piżamę i położyła się spać. Była wściekła, że tak ją wystawił. W końcu zrobił to pierwszy raz w życiu.
*
Nie wiedziała jak cierpiał.
Nastrój:
tagi:
2
środa, 25.kwietnia.2007, 21:45
- Cześć dziewczyno - Charlie podeszła do blondynki siedzącej na ławce, która na widok Swein szeroko się uśmiechnęła.
- Charlie? Hej... Spodziewałam się ciebie dopiero wieczorem, jak Mario zresztą.
- Ja też myślałam, że będę tu później, ale tak wyszło, że szybciej nagrałam to, co nagrać miałam i Gerard wypuścił mnie ze studio. No chyba, że mam wracać - dodała po chwili, ale Faricca tylko się roześmiała.
- Ty głuptasie. Gdzie byłaś jak cię nie było?
- Tu i tam, trasa koncertowa mnie wykończyła totalnie. W sumie odwiedziłam Hiszpanię, Francję, Holandię i Niemcy, ale mój menadżer planuje jeszcze koncerty w Ameryce. Ech, nigdy nie sądziłam, że śpiewanie niesie ze sobą tyle pracy.
Faricca nadpiła odrobinę gorącego napoju, a później zapytała koleżanki:
- Przynieść ci kawy? - Charlie pokręciła przecząco głową. - W takim razie muszę ci powiedzieć, że ja nie cierpiałam jak cię nie było, bo Gregor skutecznie mnie zabawiał, ale Mario chodził jak struty. Biedaczek, że też trafiła mu się dziewczyna podróżująca... - Westchnęła Innauer za co zarobiła kuksańca w bok.
- Przestań tak mówić... Nawet nie wiesz, jak bardzo mi go brakowało. Na szczęście przez najbliższe dwa tygodnie mam wyłączoną komórkę i nawet mi się śni nie wracam do Anglii, do studio, do wszystkich innych. Na dwa tygodnie zostaję z wami i już.
- I prawidłowo - uśmiechnęła się Faricca.
*
Charlie stała obok panny Innauer w tłumie innych ludzi, którzy wymachiwali w powietrzu szalikami, plakatami, pomponami i wieloma innymi gadżetami, które musiał mieć każdy prawdziwy kibic. Swój skok zakończył właśnie Martin Schmidt, a zaraz skakać miał chłopak blondynki, Mario. Uśmiechnięta przecisnęła się przez tłum jeszcze bliżej barierek. Trzymała kciuki i razem z Fariccą krzyczały "MARIO! MARIO!". W końcu Innauer wzbił się wysoko i powoli opadał w dół. Wylądował na całkiem niezłym sto dwudziestym metrze. Kiedy już ściągnął narty i kierował się w stronę 'wyjścia', Charlie przeskoczyła barierki i nie zwracając uwagi na ochroniarza podbiegła do chłopaka i rzuciła mu się na szyję. Dla Maria było to nie tyle zaskoczenie, co miła niespodzianka, gdyż nie sądził, że Charlie odważy się do takiego okazywania miłości przy wszystkich. Co jak co, ale razem tworzyli sławną parę i paparazzi chętnie wyłapywali każdy ciekawy moment, żeby zrobić im zdjęcie, a później opublikować w gazecie czy na jakiejś stronie internetowej.
- Kocham cię - szepnęła blondynka do ucha Innauer'a, a on odpowiedział jej całusem w policzek. - Spotkamy się na imprezie w "Malibu" o ósmej.
Mario odprowadził wzrokiem dziewczynę, która razem z jego siostrą zniknęła w tłumie, po czym odszedł z uśmiechem na twarzy. Charlie była dla niego całym światem. Bezkonkurencyjnie całym.
*
Swein patrzyła na zawartość swojej szafy po rozpakowaniu walizki i załamała się. Chciała zrobić dzisiejszego wieczoru wrażenie na swoim chłopaku, a nie zabrała ze sobą żadnych ubrań, którymi to wrażenie mogłaby zrobić. Szybko zawołała Fariccę, która przybyła jej z pomocą, niosąc kilka bluzek. Kiedy minęła godzina za pięć ósma obie wyszły z domu Innauerów i taksówką dojechały do klubu "Malibu". W środku wszyscy już byli, Gregor, Mario, Arthur, Thomas i znajomi Fariccy. Z głośników jak zwykle puszczane były najnowsze hity, do których można było nieźle poskakać. Na szczęście DJ nie kłócił się z Charlie, która powiedziała mu, żeby na znak siostry Maria puścił polską piosenkę Edyty Bartosiewicz "Zatańcz ze mną".
Blondynki weszły do klubu. Mario od razu uśmiechnął się na widok swojej dziewczyny, która wyglądała wprost nieziemsko. Ubrana w czarną bluzkę w białe groszki, taką samą opaskę i balerinki oraz obcisłe biodrówki, tworzyła idealnie skomponowaną całość bardzo miłą dla oka. Podszedł do niej i ręce położył na jej biodrach. Przysunął ją do siebie i szepnął:
- Wyglądasz bosko.
Z głośników wydobyła się właśnie piosenka "Zatańcz ze mną", więc Charlie pociągnęła za sobą Maria i razem weszli na parkiet.
Zatańcz ze mną jeszcze raz
Otul twarzą moją twarz
Co z nami bedzie? Za oknem świt
Tak nam dobrze mogło być
Mocno wtuliła się w jego ramiona i zamknęła oczy. Dotykał twarzą jej włosów, uwielbiał mieć ją przy sobie. Zsunął ręce na jej biodra. Spojrzała na niego i delikatnie się uśmiechnęła.
Gdy Ciebie zabraknie
I ziemia rozstąpi się, w nicości trwam
Gdy kiedyś odejdzisz
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też
Ich usta złączyły się. Niewinny pocałunek z każdą chwilą zmieniał się w bardziej zachłanny i namiętny. Świat nagle zawirował. Nic się nie liczyło. Tylko oni. Miłość, która ich łączyła.
Zatańcz ze mną jeszcze raz
Chce chłonąć każdy oddech Twój
Co z nami będzie? Uwierz mi
Tak jak ja, nie kochał nikt
Zarzuciła mu ręce na szyję, a on podniósł ją i zakręcił. Kiedy z powrotem opadła na podłodze, splotła swoją dłoń z jego. Kołysali się tak przytuleni w rytm muzyki. Całował jej szyję, usta... Błądził rękoma po jej plecach, a ona mierzwiła jego włosy. Pragnęli siebie bardziej niż zwykle. W końcu, kiedy melodia ucichła, wrócili do innych. I ciągle trzymali się za ręce.
*
Nie mógł tego znieść. Patrzył jak ON całuje JĄ i nie mógł zareagować! Nie wytrzymywał. Chciał ją porwać i mieć tylko dla siebie. Ale co mógł zrobić? Nic. Chyba, że podjąłby decyzję o wcieleniu w życię planu, który stworzył już jakiś czas temu. Nie. To nie miałoby sensu, bo ONA byłaby nieszczęśliwa, a tego nie chciał. W końcu ją kochał.
Znowu ją pocałował. I znowu nie miał na to wpływu. Zdenerwowany wstał i wyszedł z lokalu. Wyciągnął komórkę i wybrał odpowiedni numer.
- Halo? - Odezwał się głos z telefonu.
- Potrzebuję waszej pomocy.
Nastrój:
tagi:
1
niedziela, 1.kwietnia.2007, 21:45
Charlie wysiadła z samolotu, którym doleciała do Innsbrucka i samotnie w środku długiego budynku odebrała swój bagaż. Później zmęczona zamówiła taksówkę i nią dotarła na miejsce, w którym umówiła się ze swoim chłopakiem. Podróż z Londynu do Innsbrucka wydawała jej się wyjątkowo długa i nieznośna. Może dlatego, że nie widziała się z Mariem dłużej niż kiedykolwiek? Myśl, że za niedługo zobaczy młodego Innauera trzymała ją na nogach. Mieli spędzić razem dwa tygodnie. Dla innych wydawać się mogło, że to bardzo krótko, ale dla nich była to cała wieczność.
Blondynka stanęła przed kawiarnią mieszczącą się w centrum Innsbrucka i westchnęła z uśmiechem na twarzy. Weszła do środka. Od razu zauważyła blondyna, który siedział na krześle przy stoliku w kącie sali. Najszybciej jak potrafiła do niego podeszła, o mało nie potrącając jakiegoś starszego mężczyzny, który przechodził obok. Skoczek też zobaczył swoją dziewczynę, więc szybko wstał. Charlie rzuciła mu się na szyję i mocno wtuliła się w jego pierś. Blondynce tak bardzo brakowało tego zapachu, spojrzenia, uśmiechu, objęcia, pocałunku… Nie potrafiła wyrazić tego uczucia ani słowami, ani gestem. Między nimi istniała jakaś niewidzialna więź, która ich do siebie przyciągała. Jak dwa magnesy. Jak dwie połówki. Łączyli się w jedną, spójną całość.
- Skarbie, tak mocno tęskniłem! – Powiedział Mario, kiedy ich usta rozłączyły się.
- Ja tęskniłam jeszcze mocniej… - Uśmiechnęła się delikatnie Charlie i usiadła na krześle, ciągle jeszcze trzymając chłopaka za rękę, jakby bała się, że ten nagle zniknie lub ucieknie.
- Czego się napijesz? – Zapytał Innauer, kiedy podszedł do nich kelner.
Blondynka odpowiedziała, że gorącej czekolady, więc chłopak zamówił dla siebie to samo, a później wyciągnął schowaną wcześniej czerwoną różę i wręczył ją ukochanej.
- Ty wariacie – mruknęła zadowolona Charlaine, a on pogładził ją po dłoni.
Kiedy wypili już swoje napoje, wyszli z lokalu i trzymając się za ręce wybrali się na spacer. Nie obyło się bez pocałunków i obejmowania. Kochali się. I chcieli to oznajmić całemu światu!
*
Wiedział, że przyjechała. Wiedział, że znowu będzie musiał o nią stoczyć walkę. Pewnie miało się to odbić na jego formie, ale nie przejmował się tym. Kiedy pierwszy raz ją ujrzał jego serce od razu zabiło mocniej. Ładna, zdolna, inteligentna. W dodatku miała w sobie to coś. Jak tu takiej nie kochać? Nie przestawał o niej myśleć. Była dla niego całym światem, ale ON był szybszy. Pierwszy ją zdobył, pierwszy rozkochał ją w sobie. W czym był lepszy? Na pewno nie w skakaniu, bo to on zawsze lądował na wyższym miejscu. Był przystojniejszy i bardziej znany. Tyle dziewczyn dałoby wszystko, żeby się z nim spotkać, więc czemu nie ona?! Dlaczego ona wolała tego głupka?! Nie potrafił odpowiedzieć sobie na te pytania, ale wiedział jedno. Teraz na pewno wygra. Za wszelką cenę.
*
- Mario! Nie bądź cham i weź mnie ze sobą na trening! – Prosiła chłopaka Charlie, ale ten pozostawał nieugięty.
- Mowy nie ma. Jeszcze się przeziębisz – dodał i niesforny kosmyk jej blond włosów odgarnął za ucho.
- To znaczy, że nie chcesz mieć mnie blisko siebie? Dobra, łaski bez – prychnęła dziewczyna i na znak protestu założyła ręce na piersi i usiadła na łóżku, teatralnie odchylając głowę do góry.
Innauer kucnął przy niej i położył dłoń na jej kolanie, która została od razu zepchnięta i uśmiechnął się niepewnie.
- Och, dobrze już dobrze, ale obiecaj, że nie będziesz zaglądała do męskich przebieralni – dodał szybko.
Blondynka ucałowała chłopaka mocno i podbiegła do szafy. Wyjęła z niej kurtkę i po chwili była gotowa do wyjścia.
- No, na co czekasz? Idziemy!
*
Skocznia w Innsbrucku była wyjątkowo pusta. Wszyscy skoczkowie, którzy przygotowywali się do wieczornego konkursu, stali jeszcze przy domkach, w których mieściły się „bazy” ich kadr. Para, trzymając się za ręce, podeszła do jednego z nich i od razu spotkali się z kilkoma sportowcami. Arthur Pauli i Gregor Schlierenzauer stali przed drzwiami wejściowymi, ubrani byli w kombinezony i robili sobie małą rozgrzewkę. Na widok blondynki obaj od razu zerwali się na równe nogi.
- Cześć Charlie! – Przywitał się z dziewczyną Gregor, a Arthur uśmiechnął się szeroko i powiedział to samo.
- Hej – odpowiedziała. – Co tam u was słychać?
- Leci, leci – mruknął Pauli, powracając do gimnastykowania się.
Blondynka szybko przypomniała sobie, że Schlieri chodzi z siostrą Maria, więc od razu zapytała:
- A co u Fariccy? Nadal jesteście razem?
- Faricca kręci się gdzieś dookoła skoczni. I tak, nadal ze sobą jesteśmy – najwyraźniej szczęściło się im, bowiem blondyn rozpromienił się, kiedy usłyszał imię swojej ukochanej.
Farrica Innauer miała siedemnaście lat i była o dwa lata młodsza od swojego sławnego brata. Była mniej więcej wzrostu Charlie i miała taki sam kolor włosów, jednak różniły się kolorem oczu. Kiedy Faricca poznała swojego chłopaka Gregora, jej brat spotykał się ze Swein. Obie pary do dziś istniały i nie miały w planach rychłego zakańczania swoich związków.
- W takim razie pójdę jej poszukać, a wy macie dziś ładnie skakać – oznajmiła blondynka, po czym pocałowała Maria w policzek i pomachała do Schlierenzauera.
Wędrowała drogą przykrytą śniegiem, co chwila mijając jakiegoś skoczka. Zobaczyła mniej więcej Martina Schmitta, Janne Ahonena i wielkiego mistrza – Polaka Adama Małysza. Kiedy już była blisko skoczni, a gdzieś w oddali widziała nawet zarys Fariccy, drogę zastąpił jej nie kto inny jak Thomas Morgenstern. Wysoki, przystojny, blondwłosy Austriak.
- Charlie, a skąd się tu wzięłaś?
- Spadłam z nieba – mruknęła ironicznie Swein.
Nigdy go nie lubiła. Zawsze wydał jej się zadufanym w sobie, aroganckim i zbyt przemądrzałym chłoptasiem. A on jak na złość czepiał się jej, kiedy tylko miał okazję.
- Tak myślałem.
- Wybacz, ale śpieszę się…
- Mam nadzieję, że znajdziesz dla mnie trochę czasu później?
Dziewczyna nie odpowiedziała. Jak strzała popędziła przed siebie w stronę znajomej blondynki, która siedziała na drewnianej ławce i trzymała w dłoni ciemny kubek, z którego unosiła się para.
Dla Patki z okazji urodzin ;*
Nastrój:
tagi:
Zima. Niektórzy jej nienawidzę, inni wręcz przeciwnie. Czas, w którym z nieba na ziemię spada piały puch, na szybach pojawiają się zawiłe wzorki stworzone przez miłego Dziadka Mroza, a łyse gałęzie drzew wyglądy niczym wyrośnięte pająki. Warunki pogodowe zdecydowanie nie służyło kierowcom, którzy śpieszyli się do pracy, czy na jakieś wielce ważne spotkanie. Za to młodzież chętnie urządzała wojny na śnieżki, lepiła bałwana, chodziła pojeździć na sankach czy nartach. Wiele osób wyczekiwało też zimy przez to, że w końcu zacząć miał się kolejny sezon ich ulubionego sportu, np. skoków narciarskich czy jazdy figurowej na lodzie. Podsumowując, na tę porę roku czeka naprawdę dużo ludzi na całym świecie, jednak kiedy ona już przychodzi to tylko niewiele pozostaje przy tym, że bardzo ją lubią. Zwykle już po kilku dniach mamy dzieci w wieku przedszkolnym denerwują się, że muszą ubierać swoje pociechy w grube kurtki, szaliki i czapki, a wyżej wymienieni kierowcy zmuszeni są do podróży w niezbyt komfortowych warunkach. Cóż, takie były uroki zimy.
*
Wysoka blondynka, ubrana w czarną ocieplaną kurtkę i dżinsowe spodnie – rurki, stała przed drzwiami wejściowymi do wysokiego budynku. Na jej piękne włosy co chwilę spadały płatki śniegu, jednak ona się tym nie przejmowała. W końcu osoba, na którą czekała nie miała chwalić jej wyglądu, tylko powiedzieć czy dalej potrafi śpiewać. Owa blondynka nazywała się Charlaine Swein, ale wszyscy, z którymi znała się dłużej mówili na nią Charlie. Miała siedemnaście lat i była jedną z najpopularniejszych nastoletnich piosenkarek na świecie. Swoją karierę zaczęła w znanym programie telewizyjnym, w którym śpiewała razem ze swoimi rówieśniczkami w chórze. Później jej los potoczył się w taki sposób, że wspólnie ze swoimi kolegami założyła kapelę rockową i zaczęli nagrywać piosenki. Dziwnym trafem piosenki te dostały się w ręce producenta muzycznego, który oznajmił, że chce dowiedzieć się czegoś o tym zespole i nagrać z nimi płytę. Wszystko potoczyło się bardzo dobrze i już rok później na rynek wyszedł ich pierwszy krążek zatytułowany „The Sun” sprzedawał się prawie, jak świeże bułeczki. Charlie stała pod budynkiem, w którym Gerard Smith, bo tak nazywał się owy producent, miał swoje studio nagraniowe. Dziewczyna w końcu doczekała się białego samochodu marki audi, który z piskiem hamujących opon zatrzymał się na parkingu. Wysiadł z niego wysoki i tęgi mężczyzna. Na głowie miał burzę czarnych loków, małe zielone oczka, jak zwykle były lekko przymrużone, a usta szeroko się rozciągnęły, kiedy dostrzegł nastolatkę.
- Witaj Charlaine. Mam nadzieję, że nie musiałaś na mnie długo czekać? – Przywitał się, otwierając jednocześnie drzwi i przepuszczając blondynkę przodem. Prawdziwy dżentelmen.
- Jakieś pięć, może dziesięć minut. To i tak twój rekord. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przyjechałeś prędzej niż pół godziny po umówionej godzinie… - mruknęła cicho Swein, ściągając kurtkę.
- Wiesz, mam dużo roboty. Ludzie się niecierpliwią, a ja nic nie mogę na to poradzić… Dobra. To co? Nagrywamy? – Zapytał Gerard, kiedy w końcu byli już na swoich miejscach.
W odpowiedzi zobaczył tylko kiwnięcie głową i delikatny uśmiech. Charlie była uroczą dziewczyną, w dodatku inteligentną i miała wielki talentem do śpiewania. Nic dziwnego, że rok temu zakochał się w niej Mario Innauer. Obecnie jeden z najlepszych nastoletnich skoczków narciarskich.
Pierwszy raz mieli ze sobą styczność, kiedy zespół blondynki grał koncert w Innsbrucku. Prawdę mówiąc Charlaine nigdy nie lubiła tego sportu. Pierwszy raz widziała skoki na żywo właśnie wtedy. Koledzy z zespołu namówili ją by z nimi poszła i… zrobiła to. Na samym początku żałowała. Nudziła się, nie miała, co robić, ale pod koniec, kiedy już całą piątką opuszczali skocznię, odwiedzili małą knajpkę niedaleko niej. Zamówili gorące kawy i wtedy kelner, razem z napojami, przyniósł blondynce małą karteczkę. Charlie nie pokazując nikomu treści liściku przeczytała go. Ktoś prosił ją o spotkanie niedaleko hotelu, w którym się zatrzymał zespół. Jak łatwo się domyśleć, tym kimś był właśnie Mario. Od tamtej pory byli razem i niechętnie rozstawali się. Niestety, takie rozłąki zdarzały się bardzo często. Między innymi przez karierę Charlaine, ale PŚ w skokach narciarskich też wymagał od Innauer’a podróżowania po świecie. Dlatego oboje bardzo się ucieszyli, że przyszłe dwa tygodnie spędzą razem.
W sumie, należało im się.
Jednak, jak często bywa w tego typu opowieściach, nie wszystko, co miało im się przydarzyć było otoczone kolorami tęczy. Ich związek miał przeżyć ciężkie chwile. Ciekawe… czy ta miłość zniesie wszystko?
Nastrój:
tagi:
Hm.
niedziela, 25.marca.2007, 21:08
Kolejny wytwór mojej wyobraźni.
Z panem Bogiem.
Nastrój:
tagi:
Oprawa
Szablon autorstwa
Julki, tylko i wyłącznie dla
Cady.
Pattern i textury z
Hybrid Genesis.
Kopiowanie grozi najazdem hordy rozwścieczonych blondynek.